Wkońcu wygrana…

I to zasłużona. W meczu z drużyną Cezara, choć gra nie od początku układała się po naszej myśli, to wkońcu jakoś wyglądała i można było na to ze spokojem patrzeć. Mała ilość strat, dość dobra skuteczność – to wszystko wpłynęło na końcowy wynik spotkania, który wyniósł: 71 – 67.

Przez większość spotkania jednak, to zespół “gospodarzy”(bo choć gospodarzem teoretycznie była nasza drużyna, to gośćinnie graliśmy na sali Cezara) prowadził przez większość spotkania. Przewaga, jeśli się nie mylę, sięgnęła nawet 13 oczek. Jednak dobra obrona, odcięcie od podań głownych strzelców Cezara, sprawiło, że przewaga stopniowo topniała a w końcowce spotkania walka na obręczach, połączona z dobrą obroną i wyżej wspomnianą skutecznośćią, zaprocentowała, że to nasz zespół wychodził z sali zwycięsko.

“Kto przeprowadza zaje(…)ste zmiany, no kto?” – zdanie te wydusił widocznie zadowolony ze zwycięstwa trener “czwórki” Mariusz Bartoszewicz. I choć czasem te zmiany wydawały się wymuszone i częste roszady sprawiały, że czasem uśmiech z twarzy schodzących zawodników schodził, to jednak w efekcie zaprocentowało. Każdy dał z siebie jakąś część, a przeciwnicy nie nadążali za cały czas świeżą siłą, która pozwoliła nam wpierw dogonić Cezara i później przeskoczyć go o cztery oczka. Byle tak dalej…

Przed Nami kolejny ciężki mecz i to już w tą sobotę. Przeciwnikiem będzie drużyna z Łomży – UKS Technik. Gramy “u siebie”, choć znowu te “u siebie” to Zespoł Szkół Elektrycznych(?), gdzie przyszło Nam odbyć zaledwie jeden trening. Oby gra znowu ułożyła się po naszej myśli a zmiany i taktyki trenera po raz kolejny były powodem wygranej.

Dodaj komentarz